Onlygames.pl | Serwis Konsolowy, recenzje gier, konsole | PlayStation 3, Xbox 360, Wii, PSP, 3DS, DS, PS2, strona o konsolach

------------------------------------
Kanał OnlyGamespl na YouTube:

Zdjęć w galerii: 13830
Ilość wiadomości: 8246
Ilość artykułów: 1796
Poznań Game Arena 2016 & Warsaw Games Week 2016 - wideo-relacja z imprez | Przedstawiamy Wam wideo-relację z dwóch najważniejszych tegorocznych imprez growych. Sprawdźcie koniecznie.
Uncharted 4: Kres Złodzieja - recenzja [PS4] Murawany kandydat do tytułu "Gry Roku 2016"? Sprawdźcie w naszej wideo-recenzji.
Castlevania: Symphony of the Night - Strefa Retro [PSone, Sega Saturn] Kiedyś niedoceniona, a po latach uznana za jedną z najlepszych produkcji 32-bitowej ery. Czy słusznie?
Nintendo Wii - poradnik kolekcjonera | W kolejnym "Poradniku kolekcjonera" gościmy Nintendo Wii. Kompletny poradnik opisujący Wam który model konsoli wybrać i jakimi akcesoriami warto się zainteresować.
PES 2017 - recenzja [PS4, Xbox One] Czy tegoroczna edycja Pro Evolution Soccer wróciła wreszcie w pełni na właœciwe tory? Sprawdźcie w naszej wideo-recenzji.
Game Boy Advance - poradnik kolekcjonera | Który model konsoli jest najlepszy? Jakich gier szukać? Na te i inne pytania dotyczące GBA odpowiadamy w kolejnym poradniku.
PlayStation 4 PRO - recenzja [PS4] Przed Wami szczegółowy test PS4 PRO - najnowszej konsoli Sony. Warto kupić? Czy warto przesiąść się ze starej PS4? I jak moc PS4 Pro przekłada się na gry?
PlayStation 4 PRO - unboxing | Rozpakowanie nowiutkiego zestawu z PS4 PRO (konsola debiutowała w naszym kraju 10 listopada). Zobaczcie jak prezentuje się sprzęt (wg Sony) dla "profesjonalnych" (?) graczy...
Cyfrowa dystrybucja: plusy i minusy - felieton

Cyfrowa dystrybucja – jeszcze dekadę temu raczkujący temat, a dzisiaj gałąź wypierająca tradycyjną sprzedaż. Gry do pobrania w wersjach cyfrowych teoretycznie powinny być tańsze, tak przynajmniej było w założeniach. Nie są, a i tak sprzedają się bardzo dobrze – przynajmniej na rozwiniętych rynkach. Dlaczego? Czy jest szansa na niższe ceny? I czy należy się cyfrowej dystrybucji bać? Postarajmy się zgłębić ten temat.

 

Lekcja historii

Gdy na rynku pojawiały się Xbox 360 i PS3, cyfrowa dystrybucja jeszcze raczkowała. W sieciowych sklepikach można było kupować małe gry indie, czy odświeżone klasyki. Z czasem, wraz z upowszechnianiem się światłowodów i znacznie szybszych połączeń internetowych, w wersji cyfrowej zaczęły pojawiać się także pełne, duże gry, ważące często po kilkadziesiąt GB. Dzisiaj  już ściąganie 50GB danych w przypadku nowej gry dla Xboxa One nie jest niczym nadzwyczajnym. To się nazywa postęp.

Teoretycznie gry w wersjach cyfrowych powinny być tańsze – tak przynajmniej wszyscy sądziliśmy na początku. Odpada przecież masa kosztów – tłoczenia płyty, produkcji pudełek, logistyka, marże sklepowe czy koszty pośredników. To miał być jeden z plusów. Drugim miała być dostępność. W końcu nie trzeba jeździć po sklepach i szukać konkretnej gry, skoro można ją nabyć bez wychodzenia z domu. No i ta wygoda – mieliśmy mieć możliwość zapisania na dysku setek gier i dostępu do nich w sposób błyskawiczny. Tyle teorii, a jak jest w praktyce? W praktyce ceny gier w dniu premiery w sklepikach sieciowych są droższe niż w tradycyjnych sklepach stacjonarnych. Gdzie tu sens?


Cyfrowa dystrybucja ma się coraz lepiej - wielu z nas zostawiło w niej już setki, jeśli nie tysiące złotych. Tylko czy kupowane gry rzeczywiście są nasze? Czy kiedyś przypadkiem nie stracimy do nich dostępu?

Dlaczego premierowe gry w wersjach cyfrowych są droższe?

Wydaje mi się, że konsolowi giganci cały czas dają pewien handicap tradycyjnym sklepom. Producenci konsol nie chcą, aby klienci przerzucili się niemal w 100% na cyfrową dystrybucję, bo gdy gry w pudełkach nie będą schodzić w sklepach stacjonarnych, po prostu nie będą tam sprzedawane. Nie jest wielką tajemnicą, że sklepy zarabiają głównie na grach, a nie na konsolach. Konsolę kupuje się raz i sklep wcale dużo na niej nie zarabia (często marże nie przekraczają 10%). Po gry w pudełkach tymczasem będziemy chodzić przez najbliższe kilka lat bytności danej konsoli na rynku, a w przypadku gier marże często sięgają już ponad 30%. Efekt jest taki, że największe sieci sprzedaży już dawno zapowiedziały, że jeśli nie będą zarabiać na sprzedaży gier, wycofają ze swojej oferty zarówno gry, jak i konsole. Na to oczywiście konsolowi producenci nie mogą sobie pozwolić. Skutek tej sytuacji jest taki, że gry w momencie premiery są droższe w wersji cyfrowej niż w sklepie stacjonarnym. Prawdopodobnie ich ceny są specjalnie zawyżane i to raczej przez dłuższy czas się nie zmieni. Co najlepsze, część graczy i tak kupuje te nowości po zawyżonych cenach. Dlaczego? Cóż, na rynkach rozwiniętych jedna gra to wydatek ok. 1/25 najniższej pensji krajowej, podczas gdy u nas to często 1/6 albo nawet 1/5. Wnioski nasuwają się same. Im aż tak nie zależy na zaoszczędzeniu kilku monet w lokalnej walucie jak nam.


Na rynku PC sprzedaż wersji cyfrowych już wiele lat temu przeskoczyła sprzedaż tradycyjnych, pudełkowych gier. Co więcej, przewaga cały czas rośnie...

Kolejna sprawa to zapowiadana możliwość przechowywania na dysku setek gier. Tak może i miało być w przypadku małych tytułów indie, ale dyski montowane fabrycznie w PS4 czy Xboxie One (nie wspominając o pamięci Wii U) mają bardzo niewielką pojemność. Kilka dużych tytułów wystarczy, aby ją zapełnić i trzeba zacząć zabawę z odinstalowywaniem aktualnie nieużywanych gier. Teoretycznie można je potem z powrotem pobrać, ale gdzie tu zapowiadana wygoda i oszczędność czasu? Niby można dokupić sobie większy dysk twardy, ale po pierwsze to dodatkowy wydatek, a po drugie – jego pojemność również nie będzie z gumy. Argument o wygodzie zmagazynowania setek gier już w dzisiejszych czasach raczej odpada.

 

"Plusy dodatnie i plus ujemne"...

Gdzie zatem szukać zalet cyfrowej dystrybucji? Kilka plusów jednak się znajdzie. Otóż choćby nieograniczone możliwości obniżania cen gier. Wszyscy lubimy promocje, a Sony i Microsoft (Nintendo też od czasu do czasu się przebudzi) zasypują nas ostatnio różnego rodzaju przecenami. Fajnie jest kilka miesięcy po premierze nabyć grę w cyfrowej wersji  z ceną obniżoną np. o 60% albo skolekcjonować sobie stare, klasyczne tytuły za równowartość kilku złotych. Jeśli dodać do tego fakt, że często jeden zakupiony tytuł staje się dostępny na kilku platformach (np. PS4/PS3/PS Vita, czy ostatnio Wii U/3DS), to trudno nie skorzystać z okazji.


Na platformach sieciowych cały czas kuszeni jesteśmy przecenami. Promocje weekendowe, świąteczne, na Halloween, na 10-lecie danej platformy, itd. Starsze tytuły często można nabyć w naprawdę dobrych cenach.

Jest jeszcze jeden, według mnie bardzo duży plus: możliwość nabycia produkcji, których znalezienie w pudełku graniczy już dzisiaj z cudem. Kto kolekcjonuje gry na PSX-a, ten doskonale wie, że upolowanie wybranych tytułów na internetowych aukcjach to karkołomne zadanie. Niektóre produkcje albo są nieosiągalne albo osiągalne są, ale za astronomiczne sumy. Zresztą, nie chodzi tylko o starocie sprzed niemal dwóch dekad – nawet niektóre z pozycji na PS3 trudno jest obecnie dostać. W sklepiku sieciowym tymczasem można taką grę nabyć bez najmniejszego problemu, za przyzwoitą cenę. To niewątpliwie działa na korzyść cyfrowej dystrybucji.

 

Cyfrowa dystrybucja i zagrożenia z nią związane

Trzeba jednak zdawać sobie sprawę, że cyfrowa dystrybucja niesie ze sobą także sporo zagrożeń, o czym przeciętny użytkownik może nie wiedzieć. Pamiętajmy, że to stosunkowo młoda gałąź dystrybucji – konsole, na których upowszechniono tę formę sprzedaży (Xbox 360, PS3), cały czas są wspierane. Co jednak stanie się, gdy kiedyś konsolowi giganci stwierdzą, iż należy już „odłączyć wtyczkę” od starych maszynek? Co będzie, gdy któryś z producentów przeforsuje wreszcie chytry plan, aby konsola musiała pozostawać „zawsze online”, aby gry się odpalały? Zacznijmy od kilku przykładów.

PlayStation Plus – płatny abonament, który Sony wypromowało na PlayStation 3 dzięki rozdawaniu pełnych wersji dużych gier „za darmo”. Za równowartość niecałych 200 złotych rocznie otrzymujemy co miesiąc dostęp do dwóch pełnych tytułów na swoją konsolę, nierzadko z najwyższej półki (mieliśmy już przecież w PS Plus sporo hitów AAA – choćby Read Dead Redemption, Need for Speed czy Assassins Creed). Ostatnio subskrypcja rozszerzyła się na wszystkie platformy Sony, a więc mając jeden kupiony abonament co miesiąc dostajemy ok. 6 gier (po dwie na każdy system: PS3, PS4, PS Vita). W międzyczasie niejako przy okazji przeforsowano to, co fani PlayStation wyśmiewali u konkurencji – konieczność płacenia za możliwość grania online. Na PS4 trzeba posiadać PS Plus, żeby Multiplayer online zadziałał, ale wszyscy przełknęli to bez najmniejszego problemu, bo przecież PlayStation Plus to rewelacyjna usługa, prawda? Tyle gier „za darmo”! Cóż, po pierwsze – nie za darmo, bo płacimy abonament, a po drugie – w praktyce Sony nie daje nam co miesiąc nowych gier, a jedynie je wypożycza. To spora różnica.


PlayStation Plus... Pewnie z 90% użytkowników PlayStation jest zachwyconych tą usługą. Zastanawialiście się jednak kiedyś co by było, gdyby PS Plus przestał się Sony opłacać? Niemożliwe? A co będzie, gdy japoński gigant przestanie wspierać już PS3? Co stanie się z "naszą" biblioteką gier?

Zgodzę się, że dla wielu osób taka drobnostka może nie mieć znaczenia. Niektórzy gracze nie przywiązują się do konkretnych tytułów, po prostu je zaliczają i czekają na kolejne. Co jednak z kolekcjonerami, którzy chcieliby mieć w swoich zbiorach ograne produkcje? Którzy chcieliby do nich wrócić powiedzmy za 20 lat? Dla nich PS Plus nie będzie żadnym wyjściem. Moi znajomi w większości nie chcą kupować starszych gier (np. na PS3), bo „dostali je” kiedyś w PS Plus. Wydaje im się, że te gry „posiadają” – wystarczy, że będą przedłużać abonament i zawsze będą mieć do nich dostęp. Rzeczywiście?

Na razie tak. Na razie – póki usługa dobrze prosperuje, a dział PlayStation to dla Sony świetny biznes. PlayStation Plus to w chwili obecnej bardzo dochodowa działka dla japońskiej korporacji. Wystarczy przywołać przykład PS4 – w styczniu mówiło się, że z ok. 18 milionów osób, które nabyły tę konsolę, aż 11 milionów ma wykupiony PS Plus. Co to oznacza? Mnożąc ten wynik przez 5$ (średnia cena Plusa na miesiąc) wychodzi kwota ponad 50 mln $ miesięcznie, a co za tym idzie grubo ponad pół MILIARDA dolarów rocznie. Należy naturalnie pamiętać, że to jedynie przychód (a nie dochód), bo firma ma też sporo kosztów (licencje, marketing, podatki), ale nie oszukujmy się – gracze to w chwili obecnej jedna z najbardziej dochodowych grup dla japońskiego giganta. Podana przed chwilą wartość dotyczyła przecież jedynie PS4, a jeśli doliczyć do tego zapewne kilka razy tyle subskrypcji na PS3, otrzymamy jakąś astronomiczną kwotę przychodu.


Na konsolowym rynku to Microsoft wypromował cyfrową dystrybucję. W dniu premiery Xboxa 360 pewnie niewiele osób spodziewało się, że pójdzie to wszystko tak daleko.

Wróćmy jednak do meritum. Na razie PS Plus ma się świetnie i nie należy spodziewać się żadnych zawirowań. Co jednak będzie w przyszłości? Co będzie, gdy PlayStation 3 przestanie już być wspierana (ten dzień kiedyś w końcu nadejdzie)? Co stanie się z teoretycznie „naszymi” grami z Plusa? Nie zdziwię się, gdy jednym ruchem po prostu stracimy do nich dostęp. Być może japońska korporacja okaże się na tyle wspaniałomyślna, że pozwoli nam zachować dotychczasową bibliotekę, jeśli dalej będziemy opłacać abonament (np. dla PS4), ale Sony może tak naprawdę zrobić co chce. Regulamin wszyscy zaakceptowali i zgodzili się na to, że choć „wypożyczenie” jest bezterminowe (pod warunkiem opłacania subskrypcji), to w każdej chwili polityka może zostać zmieniona.

Strona artykułu: [1]  [2]      
Dodaj komentarz
do tego artykułu
Komentarzy: 9
Twój kod:
(Przepisz w odpowiednie pole)
Nick*:
E-mail:
Kod*:
Treść*:
* - pola wymagane.
philipo
niedziela, 15 marzec 2015r.
Kolejny ciekawy felieton, poproszę więcej tego typu tekstów na stronie :-) Co do cyfrowej dystrybucji to nadal preferuje gry w postaci fizycznej. Chociaż dostrzegam także zalety posiadania gier w wersji cyfrowej, zwłaszcza w przypadku konsol przenośnych gdzie mogę mieć kilka gier przy sobie bez potrzeby zabierania kilku nośników, oraz to że dzięki tej formie mogą rozwijać się gry mniejsze, indy itp.Niestety ceny i wspomniane dziwne zagrywki dystrybutorów zniechęcają mnie do zakupu w ten sposobu. Co do przyszłości to liczę ,że jak najdłużej utrzyma się stan równowagi gdzie gry będą pojawiać się w obu formach dystrybucji.
Piotrek
niedziela, 15 marzec 2015r.
W wersji cyfrowej kupuje tylko indyki. Może to przyzwyczajenie może chęć poszerzania pudełkowej kolekcji ale jakoś nigdy do mnie nie przemawiało żeby normalne duże gry kupować z PSN czy XBL. Przykład playstation mobile jest smutny, ciekawe co będzie jak piszecie gdy ps3 i xbox 360 przestaną być wspierane.
Zibi
niedziela, 15 marzec 2015r.
Dobry felieton. Co do steama to nawet się nie łudzę że te gry są moje i nie kupuje gierek za wiecej niż kilka złotych (głównie starocie w które akurat mam ochotę pograć). Ciekawy jest temat jak rozwinie się sytuacja z psn i xbl, ja mam nadzieję że firmy nie zrobią nam jakiegoś numeru w rodzaju przywołanego przykładu z IL 2 sturmovik. Ale kto ich tam wie rzeczywiscie regulaminy są tak skonstruowane że oni mogą robić wszystko a my możemy to jedynie zaakceptować albo przestać używać. To się nazywa wybór.
Mario
poniedziałek, 16 marzec 2015r.
fajnie że uświadamiacie ludzi. Ja od początku zdecydowanie jestem za pudełkami ale wiem że to nie my decydujemy, a np. anglicy czy niemcy a pewnie dla nich liczy się bardziej wygoda niż pudełko na półce. Chciałym mieć nadzieję, że nie dożyję czasów kiedy nie będzie gier tradycyjnych w pudełkach ale coś wydaje mi się że to niestety tylko kwestia czasu.
Lewy
poniedziałek, 16 marzec 2015r.
Dzięki, jak najwięcej takich felietonów poproszę! :-)
Catter
poniedziałek, 30 marzec 2015r.
Fantastyczny materiał! Swego czasu poruszylismy go na forum. Dla mnie największym minusem cyfrowej dystrybucji jest brak możliwości odsprzedaży czy wymiany gier. Idealny przykład gry Fifa 15 która działa bardzo słabo na moim laptopie. przypisanej do Origin w żaden sposób nie mogę nikomu sprzedać. To samo steam czy Uplay.
martinez14
poniedziałek, 06 kwiecień 2015r.
Dla mnie cyfrowa dystrybucja ma więcej wad niż zalet. Martwi mnie to że zakupionej gry nie mam na własność (tzw. subskrypcja, na przykładzie np. Steama). Steam tak naprawdę zabił pudełkowe gry na Pc. Teraz praktycznie każda gra jest przypisana właśnie do Steama, Origina cz Uplay. Nie jest możliwe uruchomienie pudełkowej gry na pc bez dostępu do sieci (konieczność aktywacji gry) czyli tak naprawdę nie ma już gier pudełkowych tylko kupujemy cyfrową z nośnikiem służącym do instalacji. Osobiście jak już kupuje cyfrówki na Pc to są to tytuły do maksymalnie 30 zł, które pojawiają się na różnych wyprzedażach. Jeśli nawet kiedyś stracę do nich dostęp nie będzie wielkiego żalu. Podsumowanie jest takie że pudełkowe gry konsolowe rulez!
mibade
poniedziałek, 27 kwiecień 2015r.
W obecnej sytuacji cyfrowa dystrybucja typu STEAM i te podane powyżej sprytne wyciąganie pieniędzy od graczy najdelikatniej mówiąc. Forma pudełkowa również schodzi na psy... Dlaczego? Otwierasz pudełko a tam kod na STEAM. Biznesowo dla dystrybutorów i producentów temat bardzo opłacalny, dla nas graczy czy tani? Niekoniecznie... Wygodny? Na pewno... Inna sprawa- czy to co kupuje jest Twoje..? Chyba niekoniecznie...
crfb6
poniedziałek, 08 czerwiec 2015r.
??? ??? ??? ??? ????? 50ml http://ilikeme.org/links.asp?????????50ml-1/

UID: 2741
Okładka/art:
Tytuł:
Cyfrowa dystrybucja - plusy i minusy
Developer: -
Gatunek: -
Data wydania:
EUR:
USA:
JAP:
Poziom trudności:
-
       

Strony zaprzyjaźnione

- ZOBACZ TUTAJ              
Kana³ RSS
Materiały zawarte w serwisie onlygames.pl są objęte prawem autorskim i nie mogą byćw całości
lub we fragmentach kopiowane, powielane oraz rozprowadzanie bez zgody ich autorów!